Blog prowadzony przez Rafała Klana
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Od ośmiu lat ,,Raczej Poświatowska"
Osiem lat temu Jarosław Lipszyc miał powiedzieć: Raczej Poświatowska i niekoniecznie rzecz dotyczyła poetki. Chociaż  autorka Hymnu bałwochwalczego nie stała się pretekstem do dyskusji nad jej poetyckimi talentami, to na pewno, wtedy, ale i jeszcze do niedawna, traktowano wypowiedź Lipszyca jako diagnozę. Raczej Poświatowska stała się patronką tradycyjnej  treści i formy literatury zamieszczanej w sieci.

Wypowiedź Lipszyca była reakcją na tekst Jarosława Klejnockiego. Potem - jak ktoś jeszcze pamięta, dołączyli się Igor Stokfiszewski i Piotr Marecki. Nie czas teraz przeglądać tę dyskusję od nowa. Ale niewątpliwie do dzisiaj z tej dyskusji pozostało wciąż aktualne pytanie o jakość literatury publikowanej w sieci. Z czego - muszę zaznaczyć po raz kolejny - zainteresowany jestem tylko i wyłącznie literaturą zamieszczaną przez tzw. amatorów, półamatorów, itp. Bo jeżeli wtedy literatura w sieci przybierała tradycyjny kształt, to z pewnością ton nadawali  profesjonaliści, pisarze, którzy na dłużej lub krócej związali się z nowym medium. Taka po prostu była wtedy literatura. Taka jest zresztą i dzisiaj. Poza małymi wyjątkami. Wtedy niewątpliwie powieść Absolutna amnezja Izabeli Filipiak mogła wyznaczyć nowe kierunki poszukiwań, ale dyskusja wokół książki rozbijała się często o wartości ideologiczne, kto był małym chłopcem, a kto małą dziewczynką, przysłaniając potencjał książki. I w sumie powieść Filipiak w moim odczuciu wykopała rów, nad którym dzisiaj już nikt się nie pochyla. Dzisiaj podobną rolę pełni w literaturze Lubiewo Michała Witkowskiego.

Na pewno zaś nowego kierunku nie wyznaczają pisarze, których wyznaczył Igor Stokfiszewski w Zwrocie politycznym. To, że Mariuszowi Sieniewiczowi serce bije po lewej stronie może być pewnie pomocne w ustaleniu jednolitego kodu, stwarzania miejsca dla nowej lewicy i jej konstytuowania się. Natomiast treść literatury wciąż nie ulega zmianie. Zwrot polityczny, którego doszukuje się Stokfiszewski w różnych artykulacjach różnych twórców nie przekłada się jeszcze na nową, być może rewolucyjną, a więc nietradycyjną literaturę. A jeżeli nie ma awangardy na zewnątrz, to trudno o jej odpryski w internecie. Przynajmniej jeżeli rzecz dotyczy twórców mainstreamu.

Jarosław Lipszyc w Raczej Poświatowska próbując objąć różnorodną działalność literacką w sieci pisze m.in. o literackich portalach. Taki fragment np.: publikować może praktycznie każdy - ze wszystkimi tego konsekwencjami. Efektem zazwyczaj jest kosmiczny bałagan i zniechęcenie czytelnika po pierwszych kilkunastu tekstach. (J. Lipszyc, Raczej Poświatowska [w:] Liternet.pl, pod. red. P. Mareckiego, Kraków 2003, s. 250)

Co ciekawe, minęło osiem lat od publikacji tekstu w GW, a słowa Lipszyca wciąż są aktualne. Jak pisałem na przykładzie Portalu literackiego Fabryka Librorum, ten mechanizm początkowo nie istniał. Nie każdy mógł publikować, a kosmiczny bałagan w rękach redaktorów zmieniał się w jakiś porządek w trakcie publikacji tekstów na głównej stronie z dodatkowymi, wartościującymi oznaczeniami, itd. Pisałem o tym tutaj.

Ciekawe jest również i to, że ten kosmiczny bałagan nikomu od ośmiu lat nie przeszkadza. Co jakiś czas pojawiają się nowe portale, gdzie każdy może umieścić swój tekst, a niechęć czytelnika jak towarzyszyła mu w 2002 tak towarzyszy w 2010 roku. Z tego rzecz jasna można wyciągać wnioski radykalne:  portalom nie zależy ani na czytelniku, ani na publikowanym tekście, ani na sensownej relacji autor-czytelnik/komentator.
Na czymś jednak właścicielom tych stron zależy. Pytanie brzmi oczywiście: jeżeli nie tekst, nie autor, ani czytelnik, to kto lub co jest przedmiotem zainteresowania takiego portalu.

Odpowiedzi jest kilka i spróbuję w następnym wpisie na przykładzie Forum Prozatorskiego odpowiedzieć na  postawione pytanie.

Warto jeszcze zasygnalizować problematykę.

Wydaje mi się, że po pierwsze problem leży w popularnych skryptach, które są wykorzystywane do zakładania for i portali. Struktura  takiego skryptu jest hierarchiczna, tradycyjna, przez to sprzeczna z ideą nowoczesnego medium jakim jest internet. W związku z tym w samo forum wpisana jest wewnętrzna sprzeczność, którą próbuje się przezwyciężyć i która jednocześnie ogranicza. Mamy więc formalną przeszkodę, którą zresztą w dwóch miejscach w sieci próbowano przezwyciężyć, proponując nowe, inne rozwiązanie, polegające na stworzeniu czegoś na kształt e-zina, cyklicznej, zewnętrznej prezentacji wybranego dorobku forum. Co na pewno jest samo w sobie ciekawą próbą przezwyciężenia kosmicznego bałaganu.

Innym problemem jest, ze tak się wyrażę starszyzna takiego portalu, wybierana nie w ramach literackich predyspozycji, ale według innego, nieliterackiego klucza. A przynajmniej nie tylko.

No i sprawa ostatnia, to właśnie dotychczasowy problem z wyłanianiem literatury z nie-literatury i wiążące się z tym konsekwencje.
 


wtorek, 02 lutego 2010, rafky

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: tomasz8705, host86-130-0-31.range86-130.btcentralplus.com
2010/02/02 23:40:19
widzę, że coraz jaśniej na tym podwórku, czekam na kolejny wpis z niecierpliwością.
-
Gość: Lipszyc, 87-205-151-228.adsl.inetia.pl
2010/02/03 03:30:21
Nie sadzilem, ze ten tekst bedzie tak dlugo czytany :-) To mial byc krotki przeglad literackiego internetu dla czytelnikow wyborczej, a nie gleboki esej o dystrybucji literatury w nowych mediach. Z checia bym sie dowiedzial, jak sytuacja wyglada dzisiaj, bo pejzaz sie zmienil z pewnoscia. Ale na jaki?
-
Gość: tomasz8705, host86-130-0-31.range86-130.btcentralplus.com
2010/02/03 09:53:13
szkoda, że nie czytałem tego tekstu ani wtedy a ni teraz, może mógłbym wykazać pewne różnice jakie, moim zdaniem wpłynęły na koloryt lokalny :d
-
2010/02/03 12:47:51
@
Tomku, tekst Jarosława Lipszyca był polemiczny wobec Jarosława Klejnockiego, który połączył w 'Ekscytującym terrorze wolności' pokolenie brulionu i jego poetykę skandalu, której ciągłość dostrzegał w możliwościach i osiągnięciach literackiego internetu. Lipszyc perspektywę literatury w sieci poszerzył o zjawiska, które Klejnocki pominął. A jeżeli pominął, to umknęła mu różnorodność zjawiska, przez co wnioski, spostrzeżenia Klejnockiego wymagały korekty. 'Raczej Poświatowska' ostatnio pojawiło się w wywiadzie Leszka Onaka ( niedoczytania.pl) przeprowadzonym z Klejnockim (2008 rok). I tam Klejnocki odwołuje się do konkluzji tekstu Lipszyca. Raczej Poświatowska ma sugerować, że literatura publikowana w sieci jest mocno tradycyjna.

@
Panie Jarosławie, miło mi, że pan tutaj zajrzał :)
Wydaje się, że mechanizmy pozostały. W moim odczuciu niewiele się zmieniło od 2002 roku. Pojawiła się bogatsza oferta - chociaż mnie tylko interesują fora i portale literackie - ale (co mnie właściwie dzisiaj dziwi bardziej dziwi niż jeszcze kilka miesięcy temu) problem wspomnianego choćby kosmicznego bałaganu wciąż jest aktualny.
-
Gość: tomasz8705, host86-166-76-72.range86-166.btcentralplus.com
2010/02/04 00:38:53
z braku laku, odniosę się do swojego doświadczenia. jako uczestnik i użytkownik portali literackich, ściślej rzec biorąc forów, a jeszcze bardziej zawężając forum prozatorskiego, jestem skłonny stwierdzić, że faktycznie obraz literatury netowej nie bardzo się różni od tzw. literatury tradycyjnej. myślę, że przede wszystkim forma, oprócz tego, że owszem daje niespotykaną w wersji papierowej możliwość bezpośredniej dyskusji z autorem, to jednak nie bardzo się różni od formy tradycyjnej. mamy tu powieści, opowiadania, scenariusze itd. żaden nowy gatunek się nie wykształcił, można powiedzieć, że fora literackie, dają pewne możliwości zabaw literackich, tak jak na przykład 20-minutówka, ale czy to jest jakaś rzecz ważna, która coś by zmieniała. choć, nie wiem, jaki to ma faktyczny związek, pomysł taki w realu wykorzystała spółdzielnia literacka, nie wiem czy zaczerpnęła go z FP, czy był to arbitralny przebłysk "geniuszu" :), ale faktem jest, że w jakimś stopniu, literatura z netu jednak promieniuje na zewnątrz. ale czym jest to owo zewnątrz? nie wiem. skłonny jestem twierdzić, że w zakresie literatury netwoej, jak już rafky to wcześniej zauważył, brakuje nam podstawowych narzędzi do jej badania, ale skupiając się na forach literackich jako próbkach badawczych, może okazać się, że takie nowe narzędzia mogą być zbędne, gdyż nomen omen, obie literatury nie bardzo się od siebie różnią. myślę, że forma bloga daje już więcej do myślenia, ale to temat na inny temat.
chciałbym jeszcze zauważyć Rafku, że najbardziej w tym, co napisałeś zainteresowało mnie to jakie literatura netowa daje możliwości jeśli idzie o strukturę i i jak ich nie wykorzystuje. nie wiem czy pamiętasz o tym artykule z czasu kultury "filozofia kłącza", ale wydaje mi się, że nic jak net nie jest zdatne do budowania takich struktur kłącza, bezhierarchicznego, ale mimo tej możliwości, struktury, ujmę to tak, tradycyjnej literatury przenikają do literatury netowej i ją konstytuują, może to przez tę rengę papieru i parcia na papier?
pzodro