Blog prowadzony przez Rafała Klana
O autorze
stat4u

Wpisy z tagiem: Maria i Marian Dąbrowscy

niedziela, 06 grudnia 2009
Mąż Marii Dąbrowskiej w podwójnej roli
W Dziennikach Marii Dąbrowskiej z lat 1914-1932 musiał pojawić się jej mąż, Marian Dąbrowski.

Męża poznała w Belgii, gdzie, po pobycie na studiach przyrodniczych w Lozannie, ostatecznie się przeniosła. A wyjechała z Polski w 1907 roku, jak pisze Tadeusz Drewnowski, w wyniku bojkotu rosyjskiego szkolnictwa. Po 1905 roku powszechnie bojkotowano postępującą rusyfikację i rodzice, wtedy jeszcze Marii Szumskiej, postanowili córkę wyedukować poza granicami. W 1909 roku poza granicami znajdowało się 8500 polskich studentów.

Marian Dąbrowski należał do Frakcji Rewolucyjnej PPS-u, zbieg polityczny z Królestwa, zdaje się, że robił co mógł, żeby wspierać wszelkie manifestacje studenckie, po czym musiał chronić się przed rosyjską Ochraną, żeby w końcu wylądować za granicą. Studiował w Lozannie, a potem historię w Brukseli. I w Brukseli oczarował Marię Szumską. A w 1911 roku ożenił się z późniejszą autorką Nocy i Dni. Poza tym PPS nie finansowała swoich rewolucjonistów, więc Dąbrowskiego w pewnym sensie utrzymywał ojciec, a kiedy - jak to między synem a ojcem - doszło do poważnych nieporozumień, utrzymywał się sam, czyli klepał biedę. Był blisko Piłsudskiego i kilka lat później, kiedy wybucha wojna, a Dąbrowski wraca do kraju i zaciąga się do Legionów, w 1917 roku nie chce podporządkować się decyzji Piłsudskiego, co do odmowy przysięgi obcym monarchom. Warto pamiętać, że najmłodszy brat Dąbrowskiej złożenia przysięgi odmówił. Ci, którzy odmówili przysięgi zostali internowani do różnych obozów. Brat Dąbrowskiej znalazł się w obozie jenieckim w Szczypiornie, Piłsudski uwięziony w Magdeburgu. W każdym razie kiedy brat w Szczypiornie, a sam Piłsudski w Magdeburgu, Marian Dąbrowski pisał do żony, że właśnie wynajął mieszkanie w Warszawie dla nich. No taki los. O tyle zabawny, że chociaż wtedy mógł cieszyć się nowym mieszkaniem, to po odzyskaniu niepodległości, miał poważne problemy z tzw. karierą wojskową. Piłsudski pamiętał. Na co bardzo narzekał, ale co zrobić, cholera, przeszłość się ciągnie za każdym.

W każdym razie co ciekawe mąż Dąbrowskiej występuje w Dziennikach z lat 1914-1932 w podwójnej roli. Niby nic takiego, ot, raz Dąbrowska pisze o mężu Mirek, raz Marian. Ale poza tą swobodą w operowaniu imionami istnieje jeszcze jeden poziom, emocjonalny. Inaczej pisze o Mirku, inaczej, zupełnie odmiennie o Marianie. Do tego stopnia, że po pierwszej lekturze, po kilku takich wstawkach, miałem wrażenie, że Mirek jest kochankiem Dąbrowskiej, a Marian, rzecz jasna, jej mężem. I już w głowę zachodziłem co jest nie tak z Marią Dąbrowską, heh, to tam gdzieś w Legionach mąż krew przelewa (powiedzmy, że przelewa) a tutaj na boku jakiś Mirek kręci się i Marianowi rogi przyprawia.
No, ale to tylko tak, przy pobieżnej lekturze, bo w sumie to tak dobrze nie jest.

Kilka przykładów:
Pierwsze zapiski z 1914 roku, jeżeli pojawia się w ogóle mąż Dąbrowskiej, to zawsze jako Marian, i tak o Marianie Dąbrowska pisze, znaczy o mężu swoim:

Czekam cały dzień Mariana. (...) Puste miejsce dla Mariana.*
(24.12.1914)
(s.35)

Po południu przyjechał (...) Marian.
(11.01.1915)
(s. 36)

Przyjechał Marian
(18.01.1915)
(s. 36)

Marian i Białkowski idą do Częstochowy
(21-22.01.1915)
(s.36)

Przyszedł Marian
(26.02.1915)
(s.39)

Marian pojechał do Częstochowy
(22.03.1915)
(s. 40)

I tak do końca 1915 roku. Mąż stacjonuje wraz z wojskiem raz tu, raz tam, przyjeżdża, odjeżdża, jest lub go nie ma, a Maria Dąbrowska traktuje te spotkania lapidarnie, zdawkowo. Niby Marian przyjeżdża, ale ma się wrażenie, że Marysia, która leży i nie wiedzieć czemu leży zajmuje więcej uwagi niż te wszystkie: przyjechał, pojechał, odjechał, poszedł, itd. - niewątpliwie dość oryginalny motyw ujęcia męża.

Mirek pojawia się pierwszy raz na kartach Dziennika w 1916 roku. I to jest wpis z 26 listopada. Dąbrowska pisze, że odwozi Mirka. Gdybym nie wiedział, że Mirek to Marian, to uznałbym, że to zupełnie inni ludzie. Żegna się z nim krótko, tak pisze. Ale, bo ważne jest co potem :) W końcu pojawiają się jakieś emocje. Mirek się zasępił, a Maria, jak to bywa w melodramatach rzekła: spójrz i Mirek (nie Marian broń Boże) spojrzał, spojrzał ,,na mnie najlepszym, ale smutno uśmiechniętym spojrzeniem"*. (s. 59)No i warto też dodać, że Dąbrowska jest przekonana, że Mirek coś zasępiony, ale o nią, o żonę, o Marię.

I to jest pierwsza, zasadnicza uwaga. Dąbrowska używa imienia Mirek, kiedy jej mąż (znaczy Marian) zwraca na nią uwagę. Kiedy jedynie przyjdzie, pójdzie, jest lub go nie ma pozostaje jedynie Marianem.

Cóż, możliwe, że istniejemy przez język i w języku i że to język więcej o nas mówi, i że nie da się języka oszukać. W każdym razie śledztwo trwa :) Bo takich zwrotów akcji w Dziennikach Dąbrowskiej jest więcej. Nie wiem czy mają miejsce tylko w sytuacjach, kiedy Dąbrowski po prostu zajęty jest swoimi sprawami i pomimo tego, że jest go w życiu Marii pełno, to pozostaje tylko Marianem. Kiedy zwraca uwagę na Marię staje się Mirkiem. Trzeba nad tym popracować, hehe, bo podwójne życie Dąbrowskiej nie wyrażało się tylko w języku w stosunku do samego męża. Już samo istnienie Dziennika i o Dzienniku opinie sugerują, że Dąbrowska znana poza Dziennikiem, to zupełnie inna osoba. Dzienniki są tego świadectwem.

Jak tylko będzie ku temu okazja napisze się o tym zjawisku więcej. A teraz, niedziela, więc trzeba mykać.

Aha, i cytaty pochodzą, z:
M. Dąbrowska, Dzienniki 1914-1932, wybór T. Drewnowski, Warszawa 1988.