Blog prowadzony przez Rafała Klana
O autorze
stat4u

Wpisy z tagiem: Udręczona Rosja

poniedziałek, 12 lipca 2010
Na tropie patologii w debiucie Zachara Prilepina ,,Patologie", część II

Anna Politkowska, znana rosyjska dziennikarka, krytyczna wobec polityki Władimira Putina, zamordowana w windzie przez nieznanych sprawców 7 października 2006 roku, w Udręczonej Rosji opisuje pod datą 7 stycznia 2004 skargę Nadieżdy Budmanowej rozpatrywaną przez sąd. Budmanowa straciła na wojnie czeczeńskiej syna, Aleksandra, który w wyniku błędów dowództwa okręgu wojskowego północnego Kaukazu zginął jak i wielu jego kolegów.

Zdarzenie, które opisuje Politkowska przypomina opisaną przez Prilepina sytuację naporu czeczńskich bojowników, chaosu informacyjnego po stronie rosyjskiej, odcięcia rosyjskich żołnierzy od świata, wyczerpującą obronę i wreszcie odwrót, śmierć wielu żołnierzy.

Politkowska znała wojnę czeczeńską od podszewki. Punktem zwrotnym w jej dziennikarskiej karierze był właśnie wyjazd do Czeczeni. Stamtąd pisała do opozycyjnej wobec Kremla ,,Nowej Gazety”. Wyjazd zaowocował książkami: Podróż do bram piekieł. Pamiętnik czeczeński oraz Drugą wojną czeczeńską.

5 września 1999 roku, a więc w pierwszy dzień drugiej wojny czeczeńskiej, kaukascy bojownicy zajęli Nowołakskie na granicy z Czeczenią. Zdobyli osadę, ale w samym środku znajdował się posterunek milicji, grupa funkcjonariuszy OMON została odcięta od świata. Broniła się, prawdopodobnie tak dramatycznie jak opisuje w Patologiach obronę szkoły przed czeczeńskim natarciem. Opis Politkowskiej próby wyzwolenia osady Nowołakskie pozwala spojrzeć na możliwy scenariusz błędów, który w Patologii doprowadza do śmierci większości OMON-owców broniących przez ostatnie 1/3 książki posterunku. Prilepin poświęca uwagę, co zrozumiałe,  tylko i wyłącznie  wydarzeniom wewnątrz odddziału, któremu kończy się amunicja, osaczonych przez czeczeńców w budynku, który w wyniku bezlitosnego naporu chwieje się w posadach. Patologie Prilepina tutaj, z pomocą opisu Politkowskiej, mają chyba największą siłę oddziaływania.

Politkowska po pierwsze punktuje konflikt między armią, FSB a MSW. Jeżeli głównodowodzącym wszystkimi wojskami, które biorą udział w wojnie na Kaukazie, jest ktoś z armii, wtedy po macoszemu traktuje jednostki z FSB czy MSW. Jeżeli giną ludzie FSB, wtedy ten ktoś z armii mówi, że to nie nasi zginęli. Zginęli obcy. Te tarcia między federalnymi odbijają się na zwykłych żołnierzach. Jeżeli dowodzi ktoś z armii, jednostki z FSB lub MSW zawsze mogą być wykorzystane jako mięso armatnie, można nawet do nich strzelać w ramach wykonywanych operacji wojskowych. No, taki konflikt. Syn Nadieżdy Budmanowej zginął w wyniku tak rozumianych interesów skłóconych ze sobą federalnych.

Żeby osadę Nowołakskie odbić z rąk Czeczenów należało zdobyć górę, na której stał nadajnik telewizyjny i z której można było ostrzeliwać Nawołakskie. Opanowanie góry otrzymali specnazowcy, do których należał syn Nadieżdy. Zdobyć górę i utrzymać pozycje do otrzymania wsparcia. Wszystko poszło gładko, dziewięćdziesięciu sześciu żołnierzy sił specjalnych zdobywają górę, oficer armii otrzymuje depeszę o powodzeniu misji. Wyjeżdża. Wiadomo, on, dowódca przewodzi armii, pod sobą ma siły specjalne MSW, jedzie na spoczynek, zostawiając dowództwo na czas snu w inne ręce. Niestety po kilku godzinach oddziały czeczeńskie na nowo podchodzą pod górę, specnazowcy proszą o posiłki, inny oddział wojsk wewnętrznych próbuje się przebić, ale ponosi ogromne straty i w rezultacie wycofuje się. Kto czytał Patologie przypomina sobie płonące, opancerzone transportery pod koniec powieści, podobnie tutaj, na zboczach płonie kilka pojazdów. Specnazowcom nie ma kto pomóc. Kiedy w końcu dowództwo armii odbiera informacje o tym, że na wzgórzu sytuacja wymyka się spod kontroli, że żołnierzom został już tylko po jednym magazynku amunicji, pozwalają na odwrót. Ale wtedy do akcji wkracza dowódca, który wyjechał na spoczynek, przejmuje dowodzenie i zabrania opuszczania góry. Wzgórze musi zostać utrzymane bez względu na koszty. Łączność jednak się urywa i specnazowcy pozostają zdani tylko i wyłącznie na siebie. W rezultacie dzielą się na dwa obozy i postanawiają opuścić wzgórze. Politkowska pisze, że dowódca armii widział ze swojego stanowiska ten odwrót wbrew jego rozkazom. Wysłał wcześniej swoim zwierzchnikom raport o zdobyciu wzgórza, dlatego postanowił wzgórze zbombardować. Specnazowcy puszczali rakiety sygnalizacyjne, kiedy ich ostrzeliwano. Nic to nie pomogło. Plan był taki – pisze Politkowska – żeby zatrzeć błędy dowodzenia i sprzedać światu mit o męczeńskiej śmierci oddziałów specjalnych.

To jest zdaje się ta brudna wojna, o której mówi Zachar Prilepin, wojna służąca do wykreowania Władimira Putina. I być może to są patologie, które w Patologiach należy sobie dośpiewać.


cdn