|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
O literaturze i nie tylko
Fora/Portale literackie
Inne
Możesz do mnie napisać
Politycznie i nie tylko
Strony autorskie
Wschowa
Tagi
|
Wpisy z tagiem: Gałkowska
piątek, 30 lipca 2010
O poetach, których nie mam w dupie
K. czyta książki, z których dowiaduje się, że człowiek do życia potrzebuje codziennie dwa razy do kogoś się przytulić. Jako że mieszkam na okrutnej prowincji a o małych miasteczkach pewien poeta pisał, że ma je w dupie, a potem umarł, domyśliłem się, że nie przeżył, bo nikt z małego miasteczka nie chciał go przytulić. Chyba. Bo oficjalna wersja śmierci owego poety jest oczywiście inna. Ale małe miasteczka wiedzą swoje. Prowincja jest okrutna. Nie przytuli a potem człowieku szykuj sobie grób. Taka logika. Wierze temu co mówi K., bo K. kiedyś powiedziała, że wiek nie ma znaczenia i że jest względny. I jest w tym oszałamiająca logika. Wiek nie ma znaczenia jeżeli dwa razy do kogoś się przytulisz. Jeżeli nie przytulisz, to umierasz jak ten poeta. K. takie prawdy serwuje mi systematycznie. Pozornie bez ładu i składu, ale jak je złożę do kupy, to pięknie się przede mną prężą.
Co innego jednak pręży się w poetach. Jeżeli jeszcze te kilkadziesiąt lat wcześniej taki poeta Andrzej Bursa mógł o małych miasteczkach wyrażać się jednoznacznie, to zapewne dzisiaj w dobie samorządności już tak łatwo by mu nie poszło. Jednak - co warto pamiętać - prowincja pamięta. I poetom ma za złe. Tak. Że tak je do dupy odsyłała. Dlatego dzisiaj mogę śmiało jak przystało na mściciela na oślep wymierzyć cios ostateczny: w dupie mam poetów, no. I poetki, taa. Tylko, hmm, że nie wszystkich właśnie poetów. I w tym jest problem. Że zawsze znajdzie się taki, że mnie przyszpili i tę moją chorobliwą prowincję zagłuszy swoją obecnością. Po prostu się poeci uwzięli. Jest ich tylu, że - na to pewnie znajdą się jakieś socjologiczne papiery - na milion poetów znajdzie się jeden, którego w dupie człowieku nie masz. I - to muszę pokornie przyznać - jest to zapewne zemsta zza grobu poety. Tak. Tego poety, co małe miasteczka miał w dupie. Innymi słowy mniej jest małych miasteczek od poetów. Poeci są wszędzie. A poezja jest wszystko. Pies ma cztery łapy, a łapy zabierz z mojej dupy. Otóż do tej pory był jeden tylko i wbrew pozorom nie miał na imię Marcin. Przeciwnie - jak mój kolega z liceum - Eugeniusz. Kłaniałem się mu, czytałem, słuchałem - zemsta okrutnej prowincji w ogóle nie ciążyła nam w relacjach. Ostatnio pojawił się drugi i to za sprawą Fabryki Tanich Butów. K. mówi, że nie stać nas na tanie buty - i rzeczywiście po namyślę przyznaję jej rację. Jednak na szczęście w Fabryce Tanich Butów nie o działalność wysyłkową taniego obuwia się rozchodzi, ale o co innego. I w tym o-co-innego jeden z ostatnich wpisów zwrócił moją uwagę. Magda Gałkowska przeprowadza rozmowę z prawnikiem, tłumaczem, poetą wreszcie, Maćkiem Frońskim. Maciek Froński na pewno słucha w wolnych chwilach Pudelsów, szczególnie - takie podejrzenie - płyty Psychopop. To nie moja sprawa zresztą czego prawnik, tłumacz i poeta słucha w wolnych chwilach. Ale - myślę - jak każdy prawnik chciałby zaśpiewać: wszystkie programy przeleciałem/to nie to, to nie to, to nie to/ to co widzę w telewizji to dno. Spisek miernot - wiersz Frońskiego - zdradza wszystko. I dobrze. Podpisuję się pod tym. Prowincja, która pamięta poetę, co to ją miał w dupie, potrafi docenić krytykę centrum. Trzeba sobie ten wywiad przeczytać itd.. Mnie jednak zainteresował wiersz prawnika, tłumacza i poety, który dotyczy tego, o którym mówię, że nie ma na imię Marcin jakby tego chciały określone środowiska, ale Eugeniusz. I jest to wiersz Tykająca bomba horror psychologiczny. Otóż Froński pisze, że schował Eugeniusza, co to imiennikiem jest mojego znajomego z liceum, na najwyższej półce w obawie, że syn mu tego Eugeniusza porwie i na zawsze prawnik, tłumacz i poeta syna jakoby mógł stracić. Otóż jestem przekonany, że nikt nikomu krzywdy nie wyrządzi jeżeli poeta Froński tego Eugeniusza z powrotem na dolne półki przywróci. Imiennik, mój znajomy z liceum, też niby szarlatan jest, po Europie jeździ, jak go znam wszystkie europarady okupuje i takie tam, może nawet w tv się przewinął przypadkiem, a jednak kiedy wraca ze swoich wojaży miły jest i nikomu nie wadzi. Rozumiem, że prawnik, tłumacz i poeta zbyt wielką wagę do samego werbalnego przekazu przykłada. Ale - proszę mi wierzyć - w kontaktach face to face cały ten zgiełk, rumor i sodoma umykają gdzieś. Warto jednak pamiętać o tym, o czym wyczytała K., że do życia człowiek potrzebuje dwa razy do kogoś, codziennie, się przytulić. Eugeniusz również. Tak mój znajomy z liceum jak i jego imiennik, poeta. Znajomego przytulałem ostatnio w sylwestra, przypadkowo go trącając w czasie jakiejś sylwestrowej pielgrzymki. Z tego co wiem do dzisiaj żyje. Jeżeli jednak komuś się wydaje, że można pominąć prawdę o przytulaniu i potencjalnego poetę w potrzebie umieścić na górnej półce, to oświadczam ze wszystkimi tego konsekwencjami, że natury się nie oszuka, choćby człowiek był prawnikiem, tłumaczem i poetą. |